Rozmowa - I liga

Ł. Jegliński: Wariant A to dla nas Stomil, ale…

2015-04-24 10:20:53 Łukasz Jegliński, Stomil Olsztyn

Łukasz Jegliński, czyli

Łukasz Jegliński, czyli "Igła" w akcji. Fot. Paweł Piekutowski

- Czasami chyba trochę przesadzam z dryblingami i wiem, że muszę się starać, aby wyczuwać tę cienką granicę, która sprawia, że z moich zagrań jest pożytek lub nie – mówi Łukasz Jegliński, pomocnik Stomilu Olsztyn w rozmowie z dwadozera.pl.

- W niedzielę Chrobry Głogów był tak słabym rywalem, że, mimo gry w dziesiątkę, wstyd było z nim przegrać. W osłabieniu wygrać było jednak trudno, więc dobrze, że można stwierdzić, że dobrze, iż udało się Wam ten mecz chociaż zremisować.

- Do końca bym się z Twoim stwierdzeniem nie zgodził. Chrobry zagrał moim zdaniem bardzo dobrze. W pierwszej połowie to my wyglądaliśmy trochę niemrawo i może przez to nie wyglądało to wszystko najlepiej. W I lidze o powodzeniu decyduje przede wszystkim to, kto jest szybszy i bardziej agresywny. To właśnie ze względu na to ten mecz miał dwa oblicza. W pierwszej graliśmy słabo, w drugiej o wiele bardziej zdecydowanie i agresywnie.

- Mam wrażenie, że i w tym meczu z Chrobrym, i w wyjazdowym starciu z Miedzią byliście znowu Stomilem z jesieni – agresywnym, grającym z zębem. Jakbyście wybudzili się z jakiegoś letargu. W poprzednich dwóch meczach z Widzewem i Zagłębiem Stomilu po prostu nie było. Jakbyście myślami byli gdzieindziej. To była jakaś chwilowa zadyszka i jest już za Wami?

- Zgodzę się z Tobą. Nie wiem, jak racjonalnie to wytłumaczyć, ale rzeczywiście od meczu z Legnicą wyglądamy dużo lepiej i gramy agresywniej. Znowu są między nami dużo mniejsze odległości i można powiedzieć, że rzeczywiście wracamy do tego, co było w poprzedniej rundzie. Jesteśmy bardziej skonsolidowani, agresywniejsi. Gdy między nami pojawiają się zbyt duże odległości, trudno nawet do gościa doskoczyć. Gdy formacje grają bliżej, odległości są mniejsze i można atakować agresywnie. Przed meczem Legnicą pogadaliśmy sobie poważnie, bo dało się wyczuć, że poczuliśmy się chyba zbyt pewnie i dorobek punktowy wywołał w nas trochę zbyt duży luz. Próbowaliśmy grać pozycyjnie, bardziej otwartą piłkę, teoretycznie ładniejszą dla oka. Wychodziło jednak odwrotnie – ładnie dla oka grał przeciwnik, a my patrzyliśmy na jego grę bezradnie.

- Niektórzy kibice zwrócili uwagę na seledynowe sznurówki, w których część z Was wyszła w meczu z Chrobrym na boisko. Ty również zawiązałeś w tym spotkaniu takie kolorowe sznurówki. Chcieliście zaakcentować w ten sposób swój udział w ogólnopolskim proteście przeciwko opóźnieniach w płatnościach i w ogóle dość swobodnym podejściu do zawodu piłkarza w naszym kraju?

- Protest był w poprzedniej kolejce. Chodziło o to, by zwrócić uwagę na niewywiązywanie się z kontraktów w klubach Ekstraklasy i I ligi. Poza tym w ramach tej akcji zgłaszano postulaty, by zawodnik mógł rozwiązać umowę z winy klubu już po dwóch miesiącach niepłacenia, a umowy były zawierane jako umowy o pracę, a nie umowy o dzieło czy umowy wizerunkowe. Chodzi po prostu o to, by granie w piłkę było traktowane jako praca, a nie zabawa. A w meczu z Chrobrym zagrałem w tych sznurówkach dlatego, że są po prostu… wygodne i całkiem solidne. Dają radę (śmiech).

- W ostatniej kolejce już zatem nie protestowaliście?

- Nie, choć nadal byłoby o co… Ale rzeczywiście w ostatniej kolejce nie była to już zorganizowana akcja.

- Powiedz, tak szczerze, nie drażni Cię trochę podejście do zawodu piłkarza? Często słychać głosy, że zarabiacie za dużo, że nie ma co Was żałować, gdy klub nie płaci na czas, że z głodu nie umrzecie i tak dalej... To chyba nie fair?

- Realia I-ligowe to trochę inna bajka niż Ekstraklasa, a na dodatek w Stomilu pieniądze są, nie oszukujmy się, nieco niższe niż w innych I-ligowych klubach. Wiele osób nie rozumie, że piłkarz pracuje mniej więcej do 35. roku życia i jeżeli nie trafi do czołowego klubu Ekstraklasy, to raczej nie odłoży na resztę życia i dla przyszłych pokoleń. Owszem, można odłożyć, ale nie są to jakieś kolosalne pieniądze. Piłkarz musi się przecież odpowiednio odżywiać; sami też kupujemy sobie sporo sprzętu, a buty piłkarskie to wydatek rzędu 500-550 złotych. Mam nadzieję, że nikt mnie teraz źle nie zrozumie, bo nie narzekam. Łączę przecież pasję z pracą. Ale właśnie – gdy nie dostaję wypłaty na czas, to czuję się jak każdy, kto nie jest wynagradzany za swoją pracę.

- W związku z wyjątkowo niepewną sytuacją klubu część z Was rozgląda się już za nowymi pracodawcami?

- W tej chwili trudno rozglądać za pracodawcą. Sezon jest w pełni i nie ma na to czasu. Jeżeli ktoś ma menadżera, to pewnie menadżer myśli już nad jego przyszłością, o ile oczywiście profesjonalnie traktuje swoje zajęcie. Pewnie część chłopaków i ich menadżerów szuka jakiegoś wariantu B. Jestem jednak przekonany, że dla wszystkich w tym zespole wariantem A jest Stomil i nikt z nas nie wyobraża sobie innego wariantu niż powstanie spółki akcyjnej oraz późniejsza walka o punkty w kolejnym sezonie.

- Na koniec dwa zdania o Twoim dryblingu. Zawsze miałeś ten aspekt nieźle opanowany, ale w tym sezonie w niektórych meczach robisz po prostu show. To zabranie piłki pod siebie od kogoś podpatrzyłeś, czy to wyłącznie Twoja inwencja?

- Nie, to raczej sytuacyjne zachowania. Gdy czuję przeciwnika na plecach, wiem, gdzie on jest i w którą stronę mogę uciec. Tak bym to opisał.

- Ale przyznaj, lubisz czasem ośmieszać rywali, prawda?

- No lubię, lubię… Czasami chyba trochę z tym przesadzam i wiem, że muszę się starać, aby wyczuwać tę cienką granicę, która sprawia, że z moich zagrań jest pożytek lub nie. Czasami o wiele korzystniej jest zagrać do wychodzącego na pozycję kolegi lub uciec bez piłki samemu niż wozić się, nawet efektownie, z piłką. Będę nad tym pracować, choć drybling to również ważny element futbolu.

Rozmawiał Piotr Gajewski

Komentarze

  1. polonista 2015-04-25 11:21:23 (host-***-***-***-***.elk.mm.pl) #51323 0:0 zgłoś

    co tu wymagać całokRZtałtu od kibica.... jak dziennikarz gdzieindziej pisze

Dodaj swój komentarz

                     
#    # #    # #####  
#   #  #    # #    # 
####   #    # #####  
#  #   #    # #    # 
#   #  #    # #    # 
#    #  ####  #####