Opinia - III liga - IV liga - Inne - I liga

Ż jak Żeton. Wierzę w Łopatkę i życie poza piłką

2013-12-11 21:12:18 Ż jak Żeton, Grzegorz Żytkiewicz, Stomil Olsztyn, Adam Łopatko, Krzysztof Stanowski, ŁKS Łomża

Grzegorz Żytkiewicz, na zdjęciu z Michałem Alancewiczem (z prawej). Fot. Emil Marecki

Grzegorz Żytkiewicz, na zdjęciu z Michałem Alancewiczem (z prawej). Fot. Emil Marecki

Dawno nic nie pisałem, ale ostatnio paru ludzi powiedziało mi, że nieźle mi to wychodzi (szydercy mówią że lepiej niż granie w piłkę), a w dodatku Redaktor Prowadzący też wyraził zainteresowanie, więc z chęcią podzielę się paroma spostrzeżeniami na temat otaczającej nas piłkarskiej rzeczywistości.

Na początku sytuacja w Stomilu. Zmiana trenera wyszła zespołowi zdecydowanie na lepsze i tylko totalni malkontenci, ślepi albo po prostu osoby źle życzące klubowi mogą tego nie zauważyć. Moim zdaniem szkoda, że te zmiany zaszły tak późno, bo po zrezygnowaniu z pana Kaczmarka nagle okazało się, że wcale nie mamy takich słabych zawodników, mamy utalentowaną młodzież,  potrafimy grać ofensywnie, wygrywać u siebie i tworzyć emocjonujące widowiska na wyjeździe, jak w Katowicach i Gdyni.

Szkoda tylko, że z Katowic nie udało się wywieźć jakiegoś punktu, bo wtedy nasza sytuacja wyglądałaby jeszcze lepiej, przede wszystkim pod względem mentalnym. Ale i tak myślę, że chłopaki uwierzyli w siebie i jeśli zimowe przygotowania pójdą zgodnie z planem pod względem transferów, treningów i sparingów, to na wiosnę powinno być dobrze. Mam tylko nadzieję, że PZPN nic nie wymyśli z tą licencją trenera Łopatki, bo naprawdę nie ma w tej chwili lepszego kandydata na prowadzenie tego zespołu. Ktoś mi może zarzucić podlizywanie się i węszyć tu jakieś zakulisowe gierki, chęć załatwienia sobie w klubie  etatu i tak dalej, ale uwierzcie mi - nic z tych rzeczy.

Po pierwsze to nie w moim stylu; po drugie jakbym wykazał więcej determinacji, to pewnie jakoś zahaczyłbym się w sztabie szkoleniowym, bo rąk do pracy w klubie brakuje. A po trzecie wreszcie, i najważniejsze, mam inne plany. Dodatkowo, jeśli ktoś zna Adama i ma pojęcie o piłce oraz sytuacji w regionie, to po 5 minutach rozmowy wie, że ma do czynienia z człowiekiem, który wie czego chce, ma konkretna wizję, przegląd wszystkich zawodników od rocznika 2003 do wieku seniora, a także dużą wiedze merytoryczną. Także trzymajmy kciuki i życzmy powodzenia!

-- -- -- -- -- --

Drugą rzeczą, która mnie od jakiegoś czasu nurtuje jest sytuacja z meczu III ligi. Chodzi o spotkanie, w którym Łomża oddała walkower za mecz z Granicą Kętrzyn i reperkusje, jakie wywołało to w całej Polsce, na temat zarobków piłkarzy w niższych ligach. Redaktor Stanowski na „weszlo.com” napisał, że nie zgadza się z tym, aby samorządy finansowały kopaczy na tym poziomie i że te protesty są generalnie śmieszne. W komentarzach widziałem, że chłopaki od nas z regionu też wypowiadali się w temacie i próbowali polemizować z tą tezą. No więc i ja dorzucę parę słów komentarza i pewnie dla niektórych będą one kontrowersyjne, ale postaram się jak najlogiczniej wyłożyć swój tok myślenia.

Redaktora Stanowskiego podziwiam za stworzenie portalu „weszło” i za błyskotliwość niektórych jego opinii, ale jednocześnie denerwuje mnie jego tendencyjne niekiedy jechanie po piłkarzach i całym niemal środowisku. Uważam, że taka postawa jest często na siłę i nastawiona na wywołanie kontrowersji. Sam też grałem na tym półamatorskim poziomie i dostawałem jakieś pieniądze, które pozwalały mi utrzymać się na studiach, a przy okazji realizować, jak mi się wtedy wydawało, swoją pasję. Było fajnie, śmiesznie, spotykałem się z kolegami na treningach, czasem ktoś napisał w gazecie, jak udało się strzelić bramkę albo wygrać mecz. I nie prowadziłem analizy - skąd te pieniądze pochodzą, ani czy ma to jakąś większą przyszłość. W tym czasie moi znajomi odbywali praktyki w zawodzie, zakładali biznesy, podróżowali i po prostu zdobywali doświadczenie, które daje im parę lat przewagi nade mną w dorosłym świecie. Teraz, z perspektywy człowieka po 30-tce, który musi zderzyć się z rzeczywistością kapitalizmu w jakiej przychodzi nam żyć, wiem, że im szybciej skończy się przygodę z piłką kopaną na poziomie powiedzmy III ligi, tym lepiej na przyszłość dla delikwenta. W życiu powinno się myśleć wielkimi kategoriami i dążyć do perfekcji, do bycia jak najlepszym zawsze.

Jestem również na 100% przekonany, że każdy, jak zaczyna trenować będąc dzieckiem, chce grać w Barcelonie, Realu, Bayernie, a przynajmniej w Ekstraklasie, a nie gdzieś w III lidze. Zdaję sobie sprawę, że sytuacja często jest o wiele bardziej skomplikowana w indywidualnych przypadkach i w moim też taka była. Ale generalizując - jeśli ktoś w wieku juniora starszego nie ma propozycji o profesjonalne uprawianie piłki nożnej, to powinien dać sobie rok, góra dwa, poświecić się na maxa (NA MAXA!) i jeśli wciąż nie ma na horyzoncie perspektyw na rozwój, mieć wystarczająco dużo jaj, żeby zająć się jednak czymś innym. W sporcie jest wystarczająco dużo kierunków rozwoju, żeby sobie coś znaleźć. A i życie poza sportem też istnieje, i często bywa bardzo ciekawe. W innym wypadku, brnie się coraz bardziej w przeciętność i komplikuje się sobie samemu dorosłe życie. Tylko, że ten czas na spróbowanie trzeba jednak mieć.

To taka rada od starszego kolegi, który stosunkowo niedawno miał podobne dylematy. Mam nadzieję, że się komuś taka mała wskazówka przyda. No i że znajomi po tym wpisie zamiast „ Żeton”, nie zaczną mnie nazywać „Złotówa” ;)

Żeton

*Grzegorz Żytkiewicz, to były piłkarz m.in. Stomilu Olsztyn i Mrągowii Mrągowo, początkujący trener, a także (czasami) piłkarz IV-ligowych rezerw Stomilu

PS. pozdro „Kyniu”!

Komentarze

  1. Hala Madrid :) 2013-12-14 11:36:50 (host-***-***-***-***.olsztyn.mm.pl) #40508 0:0 zgłoś

    "....chce grać w Barcelonie, Realu, Bayernie..." kolejność zapewne nie przypadkowa :D... pozdr. z Biskupca

  2. Gary 2013-12-13 15:22:13 (abze***.neoplus.adsl.tpnet.pl) #40486 0:0 zgłoś

    Nie zgadzam sie z kolegą piłkarzem,sam gram w piłkę na poziomie 3 ligowym i przy tym radze sobie z prowadzeniem firmy i zarabianiem pieniędzy.Piłka nożna sprawia frajde i to że człowiek jest dowartościowany.Mam 24 lata a piłke kopie od 12 lat i jakoś sobie radze z graniem i funkcjonowaniem w życiu poza sportowym.I powiem to do wszystkich młodszych i strszych,życie jest tylko jedno i trzeba w nim robić to co sie kocha a jak sie kocha grać w piłke i to mało istotne na jakim poziomie to trzeba to robić,ja już wiem,że 3 liga to max dla mnie ale będe grał dalej i co ma być to będzie....

  3. Paweł P. 2013-12-13 11:49:52 (public-gprs***.centertel.pl) #40478 0:0 zgłoś

    Nie podoba mi się pesymistyczny i demobilizujący wydźwięk tego tekstu. Moim zdaniem grając w III lidze można z powodzeniem rozwijać się zarówno piłkarsko, jak i zawodowo. W piłce nożnej trzeba mieć szczęście, a nie każdy wartościowy zawodnik będzie dostrzeżony już na początku seniorskiego grania. Są też takie kariery jak Piechny, Sobolewskiego czy Soboty, którzy więcej lub mniej czasu spędzili w niższych ligach. Faktem jest jednak, że zawsze trzeba mieć plan B i i rozwijać się nie tylko sportowo.

  4. Piekarnik 2013-12-12 19:15:30 (***-***-***-***.dynamic.chello.pl) #40446 0:0 zgłoś

    fajne spostrzeżenia... i również przyłączam się- pozdro Kyniu! :) SPW!

  5. Pyniu 2013-12-12 16:37:55 (host-***-***-***-***.olsztyn.mm.pl) #40443 0:0 zgłoś

    jacy to zawodnicy z regionu? Pewnie 3ligowcy broniący tyłka. Jestem ciekaw ich argumentów, chyba, że Żeton miał kogoś innego na myśli.

  6. kieno 2013-12-12 14:30:35 (emx***.internetdsl.tpnet.pl) #40440 0:0 zgłoś

    Bardzo trafne spostrzeżenia, gorzej jak ktoś poza kopaniem piłki nic nie potrafi, a znam osobiście takich delikwentów ;)

Dodaj swój komentarz

                    
#    # #   #  ####  
#    #  # #  #    # 
######   #   #      
#    #   #   #  ### 
#    #   #   #    # 
#    #   #    ####