Temat dwadozera.pl - II liga - Inne - I liga

U nich też minął ciekawy rok...

2011-12-20 20:20:19 Łukasz Konończuk, Olimpia Elbląg, Piotr Zajączkowski, Jeziorak Iława, Krzysztof Filipek, OKS 1945 Olsztyn

Łukasz Konończuk (zdjęcie na górze), Piotr Zajączkowski (z lewej) i Krzysztof Filipek.

Łukasz Konończuk (zdjęcie na górze), Piotr Zajączkowski (z lewej) i Krzysztof Filipek.

Nasz rok był ciekawy, ale dla trzech ludzi związanych z trzema najlepszymi klubami w regionie, mijających 12 miesięcy było wyjątkowo burzliwych. Łukasz Konończuk (prezes Olimpii Elbląg), Krzysztof Filipek (napastnik OKS 1945 Olsztyn) i Piotr Zajączkowski (trener Jezioraka Iława) opowiedzieli nam o tym swoim piłkarskim roku.

 

Łukasz Konończuk: Od euforii do refleksji…

- To już rok? Gratuluję serdecznie! – zareagował Łukasz Konończuk, gdy powiedzieliśmy mu, że tym razem dzwonimy z okazji pierwszych urodzin portalu. – Co ucieszyło mnie najbardziej? Najwięcej radości sprawiło mi chyba to, że na stronie „dwadozera” powstała rubryka „I liga”.

Ten rok był jednak dla Konończuka wyjątkowo burzliwy. Tak burzliwy, że palenie, które po awansie Olimpii miał rzucić definitywnie, rzucił w rzeczywistości tylko na… trzy dni.

- Dłużej nie wytrzymałem… Za bardzo się tym wszystkim człowiek przejmuje – nie ukrywa prezes.

Przejmować się jest czym, bo Olimpia zamyka I-ligową tabelę, a budżet na przyszły rok ma ewidentnie niedomknięty.

W podsumowaniu roku Olimpii i Konończuka przeważają jednak plusy. Mimo zawirowań (rozstanie z trenerem Arteniukiem i z kilkoma zawodnikami) zespół wywalczył przecież niespodziewanie awans do I ligi i wrócił na zaplecze Ekstraklasy po 19 latach.

- Po ponad 20 latach zagraliśmy też w 1/16 finału Pucharu Polski – dodaje Konończuk. I konkluduje: - Po zwycięstwie w lidze była euforia i wszędzie wokół było wielu przyjaciół. Teraz, w dołku, przyjaciół jest trochę mniej… Na pewno nie tak to miało wyglądać, ale powtarzam sobie, że my musieliśmy się tego uczyć. Nie mieliśmy się na kim wzorować, bo nasi poprzednicy albo już nie żyją, albo kierowali klubem na zapleczu Ekstraklasy w innej rzeczywistości. Przyznam szczerze, że dużo się nauczyłem i myślę, że ta nauka nie pójdzie w las. I nie mówię tu tylko o sporcie. Pewne klapki na oczach mi się pootwierały.

 

Piotr Zajączkowski: Od radości do niepewności…

W niepewnym nastroju kończy też rok Piotr Zajączkowski. Trener Jezioraka przychodził do Iławy z dużymi nadziejami i pokładane nadzieje spełnił; tyle, że bardziej wiosną niż jesienią…

- Mam mieszane uczucia – nie ukrywa „Zając”. – Po niezłej, a nawet – powiedziałbym – bardzo dobrej rundzie miałem propozycje z dobrych klubów, które miały cel. Wiedziałem, że w Jezioraku jest nie za ciekawie z kasą, ale szkoda mi było zostawiać chłopaków. Latem udało się wzmocnić zespół i wydawało się, że będzie jeszcze lepiej. I początek rzeczywiście był świetny, a potem coś się zacięło i zrobiło się naprawdę kiepsko. Najgorsze jednak, że nie za bardzo wiem, dlaczego! Gra wyglądała bardzo dobrze i – oceniając tylko po grze – powinniśmy być na trzecim miejscu, zaraz za Stomilem. A skończyliśmy jesień głęboko, głęboko z tyłu… Do tej pory nie mogę tego zrozumieć i się z tym pogodzić… Przecież my trzy razy traciliśmy gole w doliczonym czasie gry!

Wszystko tak się pogmatwało, że Zajączkowski, którego wiosną najchętniej noszono by w Iławie na rękach, jesienią o mało nie stracił pracy. Pozycja zarówno jego, jak i klubu wciąż zresztą jest mocno niepewna.

- Czas pokaże, jak się to wszystko poukłada – mówi enigmatycznie Zajączkowski. I dodaje: - Z tego roku najprzyjemniej wspominać będę chyba wygraną z płocką Wisłą. To był mój pierwszy mecz na ławce Jezioraka i wygrać było naprawdę przyjemnie. Wisła przyjechała na początek sezonu naszpikowana gwiazdami, a wyjechała z zerowym dorobkiem punktowym. Myślę, że ten mecz pamiętać będą również kibice, bo – jak pamiętamy – sporo się wtedy działo również na trybunach. Do dziś widzę tę świetnie przygotowaną oprawę i biało-niebieską, od ubranych płaszczyków przeciwdeszczowych, trybunę!

I jeszcze jedno: - Na „dwadozera” wchodzę często i z ciekawością czytam prawie wszystko. Myślę, że cała piłkarska Warmia i Mazury powinna być z tego serwisu zadowolona. Piszecie przecież nie tylko o I i II lidze, ale również o niższych ligach, które inni zaniedbują.

 

Krzysztof Filipek: O uśmiech na koniec musiał powalczyć

W najlepszym humorze z całej trójki rok kończył Krzysztof Filipek. Napastnik OKS 1945 Olsztyn zaczynał wiosnę jako zawodnik wypożyczony, niepewny swojej przyszłości. Grał nieźle i był z siebie zadowolony, ale nie strzelał zbyt wielu bramek i latem zanosiło się na to, że latem opuści zespół. Z klubu odeszła grupa wiodących zawodników (Kubą Kowalskim na czele), ale akurat „Filip” został  i jeszcze raz udało mu się przekonać do siebie trenera Zbigniewa Kaczmarka. Czy przekonał? Trudno powiedzieć. Na pewno jednak nie dał argumentów, by trener na niego nie stawiał – 11 goli jesienią (!) oraz megacharyzma prezentowana w szatni i na boisku mówią same za siebie.

- Czy to był udany rok? Myślę, że tak. Zdrowie dopisywała, grało mi się pozytywnie. Oby tak dalej! – liczy Filipek. – Szczególnie jesień wypada zaliczyć na plus, bo wypracowaliśmy sobie szansę na awans, jakiej chyba jeszcze nigdy nie było. Minusem były na pewno te wszystkie jesienne zawirowania w klubie, ale mam nadzieję, że niedługo nikt o tym nie będzie pamiętać. Lepiej wspominać kolejną przygodę z Pucharem Polski i mecz z Widzewem w znakomitej atmosferze. To było widowisko, które kibice na pewno będą wspominać. A indywidualnie? To, że jestem królem strzelców jesieni. Większego plusa tego roku trudno sobie wyobrazić.

Dwadozera.pl Krzychu, jak zapewnia, przegląda codziennie.

- Wchodzę na stronę dzień w dzień, siadam z kawką i… czytam – śmieje się zawodnik.

 

Piotr Gajewski

 

Komentarze

  1. OLIMPIA do Olimpiczyk 2011-12-22 09:46:36 (static.kpn.net) #11983 0:0 zgłoś

    Chyba sie nie myles dzieciaku !!co ty wypiujesz ,z Elbalga to ty napewno nie jestes!

  2. vobi89 2011-12-22 08:22:55 (***.***.***.***) #11982 0:0 zgłoś

    SPW!!! - przychylam się. Jeśli rozgrywać derby to lepiej w I lidze. Poza tym, jako region będziemy "silniejsi" piłkarsko.

  3. spw!!! 2011-12-21 22:00:25 (***.***.***.***) #11979 0:0 zgłoś

    jestem z OlSztyna i calym sercem za Stomilem ale, chcialbym zeby olimpia sie utrzymała w tej I lidze bo przymilniej STOMIL jak awansuje byly by przynajmniej derby

  4. Olimpijczyk 2011-12-21 18:37:20 (dynamic-***-***-***-***.ssp.dialog.net.pl) #11972 0:0 zgłoś

    Jestem Kibicem tej druzyny chodze na kazdy mecz i dopinguje ... ale to co sie dzieje w tym klubie to jakis fucking joke ... Wypierdolic wszystkich zrobic nowy klub !

  5. wiedzący 2011-12-21 02:09:56 (user-***-***-***-***.play-internet.pl) #11960 0:0 zgłoś

    Nie po dwudziestu latach Olimpia zagrała w pucharze Polski tyko po 9 . Niech prezes karty historii przestudiuje. Po meczu z bełchatowem w 1/16 olimpia grała ze Stomilem. Było1-3. Jeszcze kilku chłopaków występuje z tamtego składu (hyz, wiercioch).

Dodaj swój komentarz

                     
#    #   ##   #    # 
 #  #   #  #  #    # 
  ##   #    # #    # 
  ##   ###### # ## # 
 #  #  #    # ##  ## 
#    # #    # #    #