Rozmowa - IV liga

Przemysław Łapiński: Sam chodziłem na mecze i wiem czego oczekuje kibic

2020-10-28 17:26:01 Przemysław Łapiński, Mamry Giżycko

Przemysław Łapiński. Fot. wmzpn.pl

Przemysław Łapiński. Fot. wmzpn.pl

Mamry Giżycko są obecnie liderem forBET IV ligi. Czy chcą awansować? Co jest największą siłą drużyny? Na te i inne pytania odpowiada Przemysław Łapiński, szkoleniowiec drużyny.

- Trudniej było wskoczyć na 1 miejsce w tabeli czy trudniej będzie tę pozycję w tabeli utrzymać?

- Awansować na 1 miejsce było ciężko i utrzymać się na czele tabeli też będzie ciężko. Nikt nie zwalnia tempa, wszyscy chcą wygrywać i być jak najwyżej. Od początku sezonu moi piłkarze biorą także udział w rozgrywkach wojskowych, więc w pewnym momencie te obciążenia były spore. Zdobyliśmy wojskowe mistrzostwo Polski. To widać miało wpływ, bo od tego momentu praktycznie cały czas wygrywamy. Ciężko będzie się utrzymać na 1 miejscu, ale mam nadzieję, że się nam uda, będziemy robić wszystko żeby zostać liderem jak najdłużej i cały czas punktować.

- W tym sezonie waszym celem jest awans do III ligi?

- Moim celem jako szkoleniowca jest wygrywać w każdym meczu i żeby nasza gra była zadowalająca. Ja dostałem zadanie zbudować silny, mocny zespół, który będzie się liczył w lidze i próbował być jak najwyżej w tabeli. Mówiąc kolokwialnie nie usłyszałem czegoś takie jak: “masz awansować”. Wszyscy są świadomi, żeby był awans, to musi się złożyć na to kilka czynników. Obecnie jest jak jest, cieszymy się z tego, pracujemy nadal żeby to utrzymać. A jak będzie w przyszłości? Zobaczymy. Chciałbym że jak się pojawi okazji to z niej skorzystać.

- W ostatnim meczu wygraliście w ostatniej minucie. Czemu tak się męczyliście z beniaminkiem z Rybna?

- W tym meczu byliśmy znacząco osłabieni, nie mogło zagrać trzech podstawowych zawodników. Staraliśmy się prowadzić grę, szczególnie w 1 połowie, brakowało ostatniego podania, tego wykończenia. Dopiero pod koniec 1 połowy udało się nam strzelić. Moi piłkarze za wszelką cenę chcą utrzymać 1 miejsce, to też może mieć wpływ, wiem jak ciężko pracują na treningach. Powtarzam im, że nie możemy robić sobie presji, bo to dopiero 14 kolejka. Tak bywa i takie spotkania się nam jeszcze przytrafią. Trzeba wyciągnąć pozytywy, że wyciągnęliśmy ten mecz na swoją korzyść. W 92 i 93 minucie strzeliśmy bramki na 2:2 i 3:2. Determinacja została nagrodzona i 3 punkty zostały w Giżycku.

- Najlepsze spotkanie w tej rundzie jakie rozegraliście to?

- Było kilka niezłych spotkań, ciężko mi wskazać jedno konkretne. Mieliśmy niezły mecz w Iławie, a był to początek sezonu, więc nie wiedzieliśmy jak to będzie wyglądać. Wszystko zależy jak się mecz układa, bo z Olimpią Olsztynek już po kwadransie prowadziliśmy 3:0 i można by powiedzieć, że to był nasz najlepszy mecz. Sporo było takich spotkań, z których byłem zadowolony z chłopaków. Nie było jednak takiego meczu, gdzie wszystko układało się nam perfekcyjnie.

- Liderem nie jesteście z przypadku bo z czołowymi drużynami wygrywacie w tej lidze. Mecz z drugą w tabeli Polonią Lidzbark Warmiński był najcięższym spotkaniem?

- To dość istotne, że - oprócz remisu z Motorem Lubawa i porażką z Olimpią II Elbląg - udało się nam wygryać z drużynami z czołówki tabeli. Ciężko się nam grało z Polonią, było widać u każdego zaangażowanie. Jakby Polonia wygrała to by odskoczyła, a nam też mocno zależało na wygranej. To był ciężki mecz, ale czy najcięższy? Dużo było ciężkich spotkań czy np. z Jeziorakiem Iława. Byliśmy dobrze przygotowani do meczu z Polonią. Mieliśmy swój plan na ten mecz i nam wypalił. Wygraliśmy i nie ma co się rozdrabniać.

- Drużyny z dołu lejecie strasznie, nie macie litości. 8:0, 8:0, 11:2. Wpaja pan swoim zawodnikom że prowadząc nawet 5:0 to należy cały czas walczyć o gola?

- Jestem tego zdania, i od początku jak jestem od stycznia w Mamrach, to mówię, że nie interesuje mnia gra zachowawcza, czyli stanie z tyłu i gra z kontry. W każdym meczu to my mamy narzucać swój styl gry. Cieszy mnie spora ilość zdobytych goli. Coś jednak za coś, bo gdy skupiamy się na ataku, to czasami możemy nadziać się jakąś kontrę. Sam chodziłem na mecze i wiem czego oczekuje kibic. Musi być dobra gra, muszą być bramki. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie w momencie strzelania 2 czy 3 bramki to stajemy, bo zrobiliśmy swoje. Do końca mają robić swoje, grać ofensywnie, zdobywać bramki. Nie można odpuścić, to jest rywalizacja, w każdej minucie trzeba pokazywać, że jest się lepszym. Trzeba grać do przodu, zdobywać bramki i mnie to cieszy, że tyle ich już strzeliliśmy.

- Sporo powiedział już trener przed chwilą, ale zapytam się o to. Jaki futbol preferuje trener Przemysław Łapiński?

- Preferuje i chciałbym żeby Mamry Giżycko grały ofensywnie. Ogólnie żeby praca była na boisku, żeby wszystko w szybkim tempie się odbywało, dynamicznie. Żeby to nie były “flaki z olejem”, bo to nie ta dyscyplina. Chcę żeby każdy zawodnik wiedział co ma robić na boisku, w fazie ataku, bronienia czy fazie przejściowej. Mają być pewni, ale żeby to nie przerosło się w żadną pychę. Pracować, grać do przodu, wykorzystywać swoje atuty i reagować na to co się dzieje na boisku. Trzeba być świadomym i wiedzieć co się dzieje na boisku, żeby móc odpowiednio zareagować.

- Jak z frekwencją na treningach? Sporo piłkarzy u was jest także zawodowymi żołnierzami.

- Nie mogę narzekać. Sporadycznie zdarza się, że kogoś zatrzymają obowiązki zawodowe. Ja też jestem żołnierzem i zdarzyło się, że nie mogłem być. Podchodzę do tego ze zrozumieniem, bo to nadal sport amatorski. Od początku pracujemy nad świadomością zawodników. Po co tu jesteśmy, co chcemy osiągnąć, że chcemy wspólnie pracować.

- Co jest najsilniejszą stroną Mamr w tym sezonie?

- Organizacja gry całego zespołu. Podam przykład: jak atakujemy, to nawet ostatni obrońca ma swoje zdania i uczestniczymy w tym ataku. Jest duże zaangażowanie i mamy sporo atutów w ofensywie.

- Coś pana zaskoczyło w tym sezonie IV ligi?

- Generalnie to nie, ale może ta spora ilość goli strzelanych u nas może zaskoczyć. Ciekawostką jest to, że ten sezon jest bardziej wyrównany. Gdybyśmy mieli się rozdrabniać, to można powiedzieć, że Jeziorak Iława był stawiany do awansu, ale jeszcze nie jest tak wysoko jak wydawałoby się, że powinien być. Wielkich zaskoczeń nie ma.

- Jak ze zdrowiem piłkarzy w tych “trudnych” czasach w kraju?

- U nas na szczęście nie było przypadku covida. Miałem jednak przypadki, że na mecz nie mogło pojechać 2-3 zawodników bo przebywali na kwarantannie. Po to się ma 20 zawodników w kadrze, żeby w takim przypadkach grać. Ogólnie ze zdrowiem jest wszystko w porządku. Wracamy do początku naszej rozmowy, wszyscy moi zawodnicy muszą mieć świadomość dbania o swoje zdrowie. Z kontuzjami także nie jest źle, wiadomo przytrafiają się mięśniowe.

- Rozgrywki IV ligi uda się rozegrać w całości?

- Tego nikt nie wie. Ciężko powiedzieć czy uda się nam rozegrać dwie kolejki z 1 rundy, dwie dodatkowe z rewanżowej i Wojewódzki Puchar Polski. Chciałbym bardzo i wtedy byśmy czekali co się wydarzy na wiosnę. Nie chciałbym żeby stało się tak jak w poprzednim sezonie, że po 1 rundzie zakończyliśmy sezon. To nie o to chodzi, żeby teraz utrzymać to 1 miejsce, i może ktoś pomoże z awansem. Zagrajmy wszystko, wtedy będzie można rozliczać. Czy dogramy? Ciężko powiedzieć. Sytuacja zdrowotna i polityczna, że nie wiadomo, czy sobotnie spotkanie rozegramy.

Rozmawiał kyn

Komentarze

Artykuł nie został jeszcze skomentowany - możesz być pierwszą osobą!

Dodaj swój komentarz

                    
#    # #   # #    # 
#    #  # #  #    # 
#    #   #   #    # 
# ## #   #   #    # 
##  ##   #    #  #  
#    #   #     ##