Temat dwadozera.pl - I liga

Koszmar powraca. Piłkarze Stomilu zawieszają treningi. To głos rozpaczy

2015-11-11 01:20:12 Janusz Bucholc, Grzegorz Lech, Paweł Głowacki, Michał Trzeciakiewicz, Stomil Olsztyn

Piłkarze Stomilu Olsztyn zawiesili treningi. Fot. Emil Marecki

Piłkarze Stomilu Olsztyn zawiesili treningi. Fot. Emil Marecki

O braku płynności finansowej i kolejnych zaległościach wobec piłkarzy olsztyńskiego Stomilu dyskutowano w kuluarach od dawna. Mało kto zdawał sobie jednak sprawę, że sytuacja jest aż tak dramatyczna. Dziś, na specjalnie zwołanej konferencji prasowej, głośno powiedzieli o tym piłkarze, którzy do sobotniego meczu z Miedzią postanowili zawiesić oficjalne treningi.

- Biliśmy się z myślami, i to długo. Nie chcieliśmy zachwiać mozolnie budowanego przez prezesa wizerunku klubu, bo to bardzo dobra robota, którą doceniamy. Uznaliśmy jednak, że ruch, który wykonujemy, to ruch dla dobra klubu – mówi Grzegorz Lech, który wraz z kapitanem zespołu Januszem Bucholcem oraz Pawłem Głowackim i Michałem Trzeciakiewiczem wystąpił podczas specjalnej konferencji zwołanej przez piłkarzy Stomilu.

- Nie powinniśmy występować w takiej roli, ale sytuacja klubu nas do tego zmusiła – podkreślał kilkukrotnie Bucholc. - Na 10 przepracowanych miesięcy w tym roku otrzymaliśmy pięć wypłat. Myślę, że każdemu trudno byłoby wyobrazić sobie pracę na takich zasadach. Od dłuższego czasu nie dostaliśmy żadnej informacji, która pozwalałaby wierzyć, że sytuacja poprawi się w jakiejś określonej przyszłości, dlatego z dniem dzisiejszym postanowiliśmy zawiesić treningi i… podjąć pracę zarobkową. Mamy zobowiązania, kredyty i nie potrafimy funkcjonować dalej za te pieniądze, które otrzymujemy.

Sytuacja może mieć, i to już niedługo, przełożenie na bardzo konkretne wydarzenia. I wcale nie chodzi o opóźnione wyjście albo walkower w meczu z Miedzią Legnica.

- Odnośnie meczu z Legnicą nie podjęliśmy jeszcze decyzji – podkreśla Trzeciakiewicz.

- Myślę, że podejmiemy ją na odprawie przed meczem – dodaje Lech.

Owe „bardzo konkretne wydarzenia” to jednak sprawa o wiele bardziej poważna…

- 15 listopada miną dwa miesiące, od kiedy nie otrzymujemy pensji ciurkiem, a to oznacza, że z prawnego punktu widzenia będziemy mogli rozwiązać kontrakty z winy klubu – wyjaśnia Paweł Głowacki. - Nasza obecna pozycja w I lidze i gra w tym sezonie pozwalają wierzyć, że niektórzy z nas dostaną propozycje, i to całkiem ciekawe. Szkoda byłoby jednak wszystkich starań, które włożyliśmy w to, co udało się zdobyć. Mamy nadzieję, że obecna sytuacja, to tylko czarne chmury, które uda się przegonić z naszego nieba. Lada moment będziemy mogli rozwiązać kontrakty, ale przecież my jesteśmy stąd i to ostatnie, co chcielibyśmy zrobić. Piłka to jednak nasza praca. Mamy zobowiązania i rodziny. Musimy coś zrobić.

W podobnym tonie wypowiada się Lech: - Ta decyzja nie pojawiła się wczoraj. To w nas narastało, ale staraliśmy się skupiać na swoich zadaniach – na graniu i funkcjonowaniu w taki sposób, by być przygotowanym do spotkań ligowych. To, że jesteśmy tak wysoko to jednak przypadek. Oczywiście jest w tym siła kolektywu i nas jako zespołu, ale to nieadekwatne do sytuacji klubu. Taką grą pokazujemy, że jesteśmy zespołem nie tylko na boisku. Poza tym wszystkim jesteśmy jednak też ludźmi. Mamy rodziny, dzieci. A sytuacja urosła do tego stopnia, że czas wyjść z tym szerzej. Niektórzy myślą może, że mamy jak pączki w maśle, bo jesteśmy wysoko w lidze. Jesteśmy jednak wysoko, a wyniki są fajne, bo jesteśmy mega drużyną i tworzymy ja zarówno na boisku, jak i poza boiskiem. Nie dlatego, że mamy w klubie wszystko, czego dusza zapragnie. Nie chcielibyśmy tego zepsuć, bo tylko my wiemy, jak wiele pracy trzeba było włożyć w taki wynik.

Ze słowami Lecha, Bucholca oraz Głowackiego i Trzeciakiewicza trudno się nie zgodzić. Stomil to obecnie piłkarska ekipa nr 20 w Polsce, a w Olsztynie i w regionie zapanowała swoista „moda na Stomil”. Dość wspomnieć, że w pięciu ostatnich kolejkach, gdy Stomil grał u siebie, to właśnie w Olsztynie padał rekord frekwencji w danej kolejce I ligi. Na meczach z Chojniczanką, Chrobrym, Zagłębiem Sosnowiec, Wisłą Płock i MKS Kluczbork stawiało się grubo ponad 2 tys. widzów!

Takiego dorobku nie można zaprzepaścić!

Z drugiej strony - nawet świetna atmosfera i świetnie rozumiejący się kolektyw na boisku nie pomogą, jeśli w klubowej kasie brakuje gotówki. I to nawet jeśli ta, która już jest, jest wydawana rozsądnie i uczciwie, jak zawyrokowała niedawno Rada Nadzorcza OKS Stomil SA.

Na pocieszenie można jedynie zauważyć, że obecnie sytuacja jest o tyle różna od tej przeżywanej osiem miesięcy temu, gdy z klubem rozstawał się prezes Robert Kiłdanowicz, że obecnie Stomil Olsztyn to spółka akcyjna, a nie stowarzyszenie. Co więcej, jest to spółka komunalna, a to oznacza, że miasto nie może (albo raczej… bardzo nie powinno) dopuścić do jej upadku albo degradacji. Sposobów jest wiele i wcale nie zawsze musi być to dotacja celowa lub wykup usługi promocyjnej. Czasami wystarczy zwykłe otwarcie drzwi.

Do sprawy na pewno wrócimy...

PG, red

Komentarze

  1. ste fun 2015-11-16 15:09:20 (aghw***.neoplus.adsl.tpnet.pl) #55125 0:0 zgłoś

    lenie patentowane bez wykształcenia za uczciwa pracę się weźcie, bo niektórzy alimentów nie płacą, a nie żebracie jak dziady kalwaryjskie.

  2. kibic 2015-11-12 19:19:11 (public***.cdma.centertel.pl) #55027 0:0 zgłoś

    Maciej Iwanski (dziennikarz/komentator) pisal o Stomilu dwa lata temu ze nic sie tam nie zmienia i nie zmieni, ponad rok temu tez na weszlo.com Erwin Sak pisal jak to naprawde jest w Stomilu, a Gajewski w swoich artykulach smial sie z nich ze bajki opowiadaja i ze w glowach im sie pojebalo

  3. G.N.D 2015-11-12 14:34:02 (public-gprs***.centertel.pl) #55015 0:0 zgłoś

    ale kibel na tej warmii...pat...

  4. Do PG 2015-11-12 12:20:42 (server.auto-land.pl) #55013 0:0 zgłoś

    Dlaczego redaktor naczelny tej strony niejaki Piotr Gajewski już zaczyna naciskać na miasto, ażeby dało kolejne pieniądze na utrzymanie spółki tylko dlatego, że prezes Mariusz Borkowski nie potrafił przyprowadzić do klubu sponsorów, których kasa miała zabezpieczać budżet na sezon? Prezydent Piotr Grzymowicz wyraźnie powiedział na sesji Rady Miasta w sprawie powołania spółki akcyjnej (protokół można bez problemu znaleźć w internecie), że pierwszy i ostatni raz daje kasę czyli 500 tysięcy i nic więcej. Swoją drogą jestem bardzo ciekawy czy prezydent wyciągnie jakieś konsekwencję wobec prezesa, bo przyglądając się dokumentom wyraźnie widać, że to Piotr Grzymowicz swoim "urzędem" firmuje powstanie i funkcjonowanie spółki. Przy tego rodzaju "zamieszaniach" już na samym początku wystawia się na ostrzał radnych miasta, więc ciekawe jak to rozegra. Walne w klubie tuż tuż. Dokumenty spółki mają być na nim pokazane, m.in. plan finansowy, zgromadzenia wspólników... Czekamy z niecierpliwością.

Dodaj swój komentarz

                    
#    # #   #  ####  
##  ##  # #  #    # 
# ## #   #   #      
#    #   #   #  ### 
#    #   #   #    # 
#    #   #    ####