forBet promocja

Temat dwadozera.pl - IV liga

Trener Motoru Lubawa chciał odpocząć

2022-05-18 14:56:00 Motor Lubawa, Krzysztof Malinowski

Krzysztof Malinowski. Fot. Mateusz Partyga

Krzysztof Malinowski. Fot. Mateusz Partyga

Co słychać obecnie w Motorze Lubawa? O tym porozmawialiśmy z najdłużej pracującym trenerem w forBET IV Lidze - Krzysztofem Malinowskim.

Motor Lubawa nie jest jeszcze pewny pozostania w rozgrywkach forBET IV ligi. Sytuacja w tabeli komplikuje się za sprawą porażek zespołu w rundzie wiosenej. Drużyna w ostatnim meczu przegrał 3:4 z Olimpią II Elbląg.

- Przegraliśmy na nasze własne życzenie - mówi Krzysztof Malinowski, trener Motoru. - Rozpoczęliśmy bardzo dobrze mecz, ale nie kontrolowaliśmy jego przebiegu, część zawodników była pod formą, była źle dysponowana w tym meczu. W pierwszej połowie pozwoliliśmy sobie strzelić dwie bramki, po przerwie straciliśmy kolejną. Miej więcej około 60. minuty był punkt kulminacyjny, wzięliśmy się mocno do pracy, strzeliliśmy dwie bramki i mieliśmy jeszcze kilka sytuacji. Byłem przekonany, że uda nam się tę czwartą bramkę zdobyć, jednak popełniliśmy dziecinny błąd i jednak tę bramkę zdobyli rywale.

Do zakończenia sezonu pozostało 5 kolejek. Motor Lubawa zajmuje obecnie 8 miejsce w tabeli z dorobkiem 34 punktów. Drużyna nie jest jeszcze pewna pozostania na tym samym szczeblu rozgrywek na kolejny sezon.

- Już od kilku kolejek powtarzam, że dążymy do tego, żeby jednak wplątać się w tę walkę o utrzymanie, do której nie jesteśmy przyzwyczajeni i której nie jesteśmy nauczeni, bo trzy, cztery lata jestesmy w ścisłej czołówce tej ligi i bardzo się tego obawiałem - mówi Malinowski. - Mieliśmy już kilka takich meczów, gdzie wystarczyło zapunktować i myślę, że to utrzymanie byśmy przypieczętowali. Nawet zwycięstwo w Elblągu już dałoby nam utrzymanie. Po raz kolejny jednak wplątaliśmy się w walkę nerwową, niepotrzebną i mam nadzieję, że wreszcie zawodnicy to zrozumieją, bo tłumacze od kilku tygodni, że taka sytuacja może mieć miejsce. Myślę, że ona właśnie teraz ma miejsce i trzeba si e do tego przystosować i odpowiednio zareagować.

I dodaje: - Nikt by po naszym starcie nie powiedział, że taka sytuacja może mieć miejsce. Na początku mieliśmy trzy piekielnie ciężkie mecze, z Huraganem walczyliśmy jak równy z równym, zremisowaliśmy. Wygraliśmy z DKS-em Dobre Miasto i uważam, że byliśmy lepsi od Jezioraka w Iławie i gdybyśmy grali ciutkę lepiej, mogliśmy ten mecz wygrać. Później trafiła nam się taka seria z drużynami teoretycznie słabszymi, które są niżej i graliśmy koszmarnie, że gorzej się grać nie dało i byliśmy przekonani, że mecz w Ornecie, który wygraliśmy, będzie takim impulsem i pójdziemy do przodu. Może i takim małym impulsem był, bo mecz w Elblągu naprawdę był ciekawy, jednak tak doświadczona drużyna nie może stracić kontroli nad meczem, na te pół godziny, bo to skrzętnie młodzież wykorzystała, a że jest to młodzież ambitna i dobrze prowadzona to już nieraz pokazała.

Malinowski trenerem w Motorze Lubawa jest od 2016 roku, co czyni go najdłużej pracującym trenerem w forBET IV lidze. 6 lat w jednym miejscu to bardzo długo, nawet jak na pracę w małym ośrodku futbolowym jakim jest Lubawa.

- Praca trenera nie jest praca łatwą - tłumaczy Malinowski. - Jeżeli ktoś się tym bardzo przejmuje i tym żyje, to nieraz potrzebuje resetu i odpoczynku. Myślę, że najcięższy okres to był okres półtora tygodnia temu, gdy sam prosiłem prezesa, by dać mi trochę odpocząć. Sam nie mogłem się pozbierać, do tego prowadzę swoją firmę, mam rodzinę, która potrzebuje mnie w domu. Było takie zniechęcenie, prezes szybko mi to z głowy wybił, przypomniał jaki ten klub dla mnie jest ważny i na ten moment trenera z łapanki nie będziemy szukać i obiecaliśmy sobie wspólnie, że na pewno ten sezon dokończę i zrobię wszystko, żeby wynik był zadowalający.

W najbliższej kolejce Motor Lubawa zagra na własnym obiekcie z Mrągowią Mrągowo. - Na szczęście wracamy do Lubawy, gdzie jest nasz dom i tutaj gra nam się łatwiej, tu zdobywamy zawsze jakieś punkty - mówi Malinowski. - Nie jest to łatwa sytuacja, mamy kilka kontuzji w drużynie, już wiem o kilku nieobecnościach, ale trudno, trzeba wyjść na boisko i zrobić na nim wszystko. Zawsze to mówię, że gdy zejdziemy do szatni i spojrzymy w lustro, powiemy zrobiliśmy wszystko, ale się nie udało i wtedy trzeba przejść do porządku dziennego. Nigdy natomiast nie pogodzę się z sytuacją, że zrobiliśmy połowę tego, co mogliśmy i się z tego cieszymy albo to akceptujemy. Za mnie tak nigdy nie będzie. Może nieraz zbyt nerwowo do tego podchodzę, bo wiem ile ten klub dla mnie znaczy. jestem dobrej myśli, uważam,że potrzeba nam trzech punktów do utrzymania i mogę na sto procent, wszystkim kibicom, nie tylko tym zaprzyjaźnionym, że my te trzy punkty zdobędziemy.

Kyn

Komentarze

Artykuł nie został jeszcze skomentowany - możesz być pierwszą osobą!

Dodaj swój komentarz

                     
#####   ####  #    # 
#    # #    #  #  #  
#    # #    #   ##   
#####  #    #   ##   
#      #    #  #  #  
#       ####  #    #